OGIEŃ NA JACHCIE. POŻAR ŚW. KATARZYNY W GDAŃSKU. Problemy monitoringu pożarowego obiektów zabytkowych. Planowanie potrzeb ochrony przeciwpożarowej z zastosowaniem standardów pierwszej pomocy ratowniczej[1]. Część 1

Na łasce żywiołu

Autor: Joanna Jax

Ten numer ma traktować o wszystkim, co wiąże się z bezpieczeństwem przeciwpożarowym. Wiedziałam o tym od pewnego czasu i jak zwykle chciałam napisać coś lekkiego, nieco z przymrużeniem oka. Na przykład o tym, że strażacy cieszą się największym zaufaniem społecznym i jednocześnie są bardzo seksowni i przystojni…

Tak miało być, jednak od kilku tygodni wcale nie jest mi do śmiechu, bo w ogniu giną ludzie. Pożary, jakie ogarnęły Grecję i Szwecję, uświadamiają mi jedynie, jak wielką siłę ma ten żywioł. Nasza technologia jest bardzo zaawansowana, a systemy bezpieczeństwa coraz bardziej czułe, a mimo to pożary pustoszą naszą planetę. A my wciąż jesteśmy bezradni. Nasi dzielni strażacy walczą w Szwecji, pomagając swoim kolegom, część z nich pojechała do Grecji. Lasy znikają z powierzchni ziemi, podobnie jak domy, samochody czy sklepy. A przede wszystkim giną ludzie i jeśli ogień nie zostanie ujarzmiony, zginie ich jeszcze więcej. Trudno w tej sytuacji nawet o lekki sarkazm.

Ogień to jeden z żywiołow, bez ktorych człowiekowi byłoby trudno żyć, ale, niestety, nie da się go oswoić. Gdy padły słowa: „Czyńcie ziemię sobie poddaną”, zapewne ognia to nie dotyczyło. Płomień ogrzewał i rozświetlał jaskinie, odstraszał dzikiego zwierza i pozwalał zjeść pieczyste. Ale nie pozwalał, by z nim igrać. Oczekiwał rozwagi i poważnego traktowania. Ktoś może powiedzieć, że wystarczy jedynie iskra, by spowodować pożar i z niefrasobliwością ludzką nie ma to nic wspolnego. Weźmy uderzenia piorunow, one także mogą się stać zarzewiami ognia.

Śledząc jednak informacje o największych pożarach w dziejach naszej cywilizacji, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że udział człowieka jest w tym bardzo duży. Nawet wspołcześnie, gdy dysponujemy najnowocześniejszymi systemami ostrzegania i supersprzętem do gaszenia pożarow, ludzka może zamienić pewne rzeczy w proch. Celowo nie mowię o ludzkiej głupocie, bo ona jest niezniszczalna i wieczna, ale o pewnych przypadkowych poczynaniach ludzkich. Po prostu nie mamy świadomości, jakim przeciwnikiem dla nas potrafi być ogień. A my wciąż sądzimy, że jesteśmy już tak świetni, iż możemy go traktować jedynie jak sprzymierzeńca.

Jednym z najbardziej znanych, a jednocześnie symbolicznych pożarow był ten, ktory strawił Rzym w 64 r. Ogień zniszczył całkowicie trzy dzielnice, zaś w znacznym stopniu jeszcze siedem. A zatem połowa dzielnic tego pięknego miasta została unicestwiona wciągu zaledwie pięciu dni. Dlaczego symbol? Ostrzegał ludzi przed szaleństwem dyktatur i wszechwładztwa. Nawet jeśli istnieją spory historyczne co do prawdziwych przyczyn pożaru, kaprys szalonego człowieka, by podpalić owczesny Rzym, jest ważnym przesłaniem dla naszej cywilizacji. Z ktorego zresztą nie wyciągnięto wnioskow w przyszłości.

Pewnego wrześniowego poranka, roku Pańskiego 1666, w Londynie, a dokładniej przy Pudding Lane, wybuchł pożar. Miało to miejsce w niewielkiej piekarni, znajdującej się we wschodniej części Londynu, ktora charakteryzowała się ciasną zabudową, głownie drewnianą. Dachy domostw w większości pokryte były strzechą, co stanowi idealny materiał do rozprzestrzeniania się ognia. Ofiar w ludziach na szczęście było niewiele, ale ⅔ Londynu poszło z dymem. Wystarczy spojrzeć na liczby: 13 200 budynkow mieszkalnych i 87 kościołow. Jednym z plusow tej sytuacji było wyplenienie szczurow, odpowiedzialnych za wybuch epidemii dżumy w poprzednim roku. Drugim – podczas odbudowy bacznie zwracano uwagę zarowno na sposob zabudowy, jak i materiały budulcowe, wypierając drewno na rzecz niepalnego kamienia.

Innym słynnym pożarem miasta był ten, ktory strawił ¾ Moskwy w 1812 r., podczas oblężenia przez Napoleona. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że tym razem pożar nie był dziełem przypadku, tak jak to miało miejsce w Londynie. Znowu pomysł szaleńca...

XIX wiek to okres rozwoju przemysłowego i czas wielkich pożarow – Krakow, Gniezno, Atlanta, Chicago... A jeden z najtragiczniejszych to ten w miasteczku Peshtigo w Stanach Zjednoczonych. Wystąpiło tam zjawisko burzy ogniowej, nazwanej potem „efektem Peshtigo”. Zginęło wowczas 1200 osob. Niewielu o nim słyszało, ponieważ w tym samym czasie pożar trawił większe i bardziej zaludnione Chicago. Ogień zdołał sforsować rzekę i przedostać na drugi brzeg, a silny wiatr powodował lokalne tornada. Co ciekawsze, ow dramatyczny w skutkach pożar usiłowano wykorzystać w czasie konstruowania bomb zapalających, by wywołać zbliżony efekt. Podobno udało się to i wykorzystano „efekt Peshtigo” podczas bombardowania Tokio i Drezna w czasie II wojny światowej.

Bliższy nam wiek XX rownież nie oparł się tragicznym w skutkach pożarom.

Iroquois Theater w Chicago został oddany do użytku pod koniec roku 1903. Uznawany był za nowoczesny i bezpieczny. Niestety, niecałe dwa miesiące poźniej, podczas spektaklu, doszło do pożaru, ktory pochłonął 588 istnień. Wydarzenie było szokiem dla opinii publicznej i rozpoczęła się dyskusja na temat lepszych systemow bezpieczeństwa i ewakuacji dla tego typu obiektow.

Kolejne lata i następne pożary w początkach XX w. jeszcze bardziej zmotywowały służby, by wprowadzać i egzekwować przepisy dotyczące ochrony przeciwpożarowej.

W 1904 r., podczas rejsu po rzece Hudson, doszło do pożaru parowca. Zginęli wowczas prawie wszyscy pasażerowie, ponad tysiąc osob. W tym samym roku w Cleveland wybuchł pożar w szkole. Ofiary to 176 uczniow i nauczycieli. Budynek nowej szkoły okazał się pułapką. Korytarze były zbyt wąskie, a z dwoch wyjść otwarte było tylko jedno.

Płonęły fabryki, miejsca użyteczności publicznej, statki powietrzne i liniowce. Częste też były pożary w kopalniach.

Jednym z najbardziej znanych był pożar sterowca Hindenburg. Ow pojazd powietrzny stanowił chlubę owczesnych Niemiec, chociażby dlatego, że nie tylko był największy na świecie, ale także bardzo luksusowy. Do pożaru doszło na wysokości 300 m, podczas lądowania w New Jersey. Był to pierwszy lot transatlantycki Hindenburga i zapowiadało się, iż będzie to wydarzenie roku. Stało się nim, ale nie za sprawą tak długiej podroży, ale z uwagi na fakt, że z ogromnej konstrukcji pozostały tylko spalone szczątki, a żywioł zabrał życie 36 osobom.

Pożary nie omijały także Polski. Na przykład ten z 1921 r. spowodował przeniesienie stolicy wojewodztwa z Pińska do Brześcia, ponieważ drewniana zabudowa miasta spłonęła niemal doszczętnie. W 1923 r., podczas podziemnego pożaru w kopalni Reden w Dąbrowie Gorniczej, zginęło 38 osob.

W 1955 r. do jednej z miejscowości w owczesnym województwie rzeszowskim przyjechało objazdowe kino. Wówczas stanowiło to duże wydarzenie. Ponad 200 osob zgromadziło się w drewnianej świetlicy, ktora rownież stała się pułapką dla przebywających tam widzow. Okna były zabite deskami, zaś wyjście tylko jedno. Pożar pochłonął ok. 50 istot ludzkich.

Ci, co mają nieco więcej lat, zapewne pamiętają pożar w rafinerii Czechowice-Dziedzice. Miało to miejsce w 1971 r. W czasie burzy piorun uderzył w komin wentylacyjny i spowodował wybuch pożaru. Szybko okazało się, że instalacja gaśnicza wewnątrz rafinerii nie zadziałała, przystąpiono więc do akcji z zewnątrz. Trudno mi powiedzieć, jakie wówczas popełniono błędy, zapewne fachowcy potrafiliby to ocenić, ale woda gasząca pożar dostała się do zbiornika, zaczęła wrzeć i doprowadziła do erupcji ropy naftowej. Spowodowało to wyrzut ognia na wysokość ponad 200 m, a pożar zaczął się gwałtownie rozprzestrzeniać, powodując śmierć 37 osob.

Żywioł nie oszczędza też lasow, ktore stanowią wręcz idealne dla niego środowisko, by siać spustoszenie. W naszym kraju najbardziej pamiętnym był pożar w Kuźni Raciborskiej w 1992 r. Spłonęło wowczas ponad 10 tys. ha lasow, a z pożogą walczyło przez 5 dni ponad tysiąc wozow strażackich. Jednak to zdarzenie i tak nie może rownać się z pożarami lasow w Indonezji, ktore miały miejsce 5 lat poźniej, a ogień strawił ponad 500 tys. ha lasow. Chmura dymu unosząca się nad Indonezją, Malezją i Singapurem sparaliżowała na ten czas komunikację lotniczą.

Żywioł w Grecji dał już o sobie znać w 2007 r., kiedy zginęło ponad 60 osob, w tym roku mowi się o ponad 100. Zmieniają się czasy, poziom życia i nasza świadomość, ale ogień wciąż pozostaje taki sam. Groźny i nieobliczalny.

A żeby nie było tak całkiem przygnębiająco, opowiem wam pewną historię z mojego podworka. Nie dotyczy ona pożaru, ale proby kradzieży. Niedaleko mnie znajduje się budynek Ochotniczej Straży Pożarnej. I pewnej nocy włamał się doń roznegliżowany człowiek, by wykraść z remizy woz strażacki. Złapany niemal na gorącym uczynku, tłumaczył się, że musiał uciekać, bo goniła go banda karłow. Nie wiem, co palił ten człowiek, ale do tej pory, gdy wracam poźną porą do domu, rozglądam się, by nie natrafić na terroryzujące dzielnicę karły.

Kiedy piszę ten felieton, pada. Właściwie to złe słowo – woda leje się niemal strumieniem z chmur, do tego dołączył grad, a uderzenia piorunow wysadziły dwa razy korki. Ulice zamieniły się w strumienie, plac zabaw w jezioro, a mieszkańcy niżej położonych domkow walczą z wdzierającą się ndo piwnic wodą. I myślę sobie, że znowu na pomoc ruszą strażacy, by tym razem wypompować wodę, a nie ją lać. To oni pojadą do wypadku i zdjąć kota z drzewa. I jak ich nie kochać…

Źródło: SEC&AS, wydanie 4/2018, s. 4

Powiązane

ZARZĄDZANIE BEZPIECZEŃSTWEM POŻAROWYM OBIEKTÓW BUDOWLANYCH. MONITOROWANIE SYSTEMÓW POŻAROWYCH

15.10.2018

Przewidzieć pożar. Część 1

04.12.2018

Popularne

Zrób to sam. Kamera termowizyjna Część II
26.02.2018
Kamera termowizyjna. Część I
15.01.2018
Licencja na zakochanie.
02.09.2018

Sec&As

COPYRIGHT © 2017 RIPOSTA. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. PROJEKT I REALIZACJA: RIPOSTA