Z pamiętnika Bezpiecznika, czyli scenki rodzajowe palcem bezpieczestwa dotknięte.

Autor: Jan Kapusta

Zawsze fascynowała mnie ludzka wyobraźnia i jej granice oraz jak bardzo na te granice wpływa tak zwany kręgosłup moralny, który – jak powszechnie wiadomo – ma bardzo indywidualne kształty. Wyobraźnia ludzka i kręgosłup moralny dla bezpiecznika stanowią przedmiot zainteresowania nie tylko z powodu potencjalnych przyczyn powstawania przestępstwa i jego ewentualnego przebiegu (scenariusza). Jest to istotne również z uwagi na różnego rodzaju bolączki, które dotyczą sytuacji niekoniecznie klasyfikowanych jako przestępstwo, a jednocześnie zdecydowanie niechcianych i komplikujących życie biznesu. Dziś nasz bezpiecznik będzie musiał zmierzyć się z oboma zagadnieniami, ale – jak to mamy w zwyczaju – to wy, Drogi Czytelniku/Droga Czytelniczko, będziecie się musieli pochylić nad analizą tekstu.

Do czego służy bankomat, każdy wie. Właściwie powinienem zadać pytanie, czy funkcjonalność bankomatu pokrywa się z oczekiwaniami jego producenta i operatorów. Tutaj odpowiedź wydaje się zaskakująco prosta: zazwyczaj tak, pokrywa się. Ale co się kryje za tajemniczym słowem „zazwyczaj”? Oczywiście swoiste wyjątki, gdyż szeroko rozumiani użytkownicy bankomatów potrafią odnaleźć alternatywne zalety tych urządzeń i alternatywne ich zastosowania. Nawet jeżeli nie jesteśmy zdolni pojąć motywacji takich osób, a nasza wyobraźnie im nie dorównuje, to fakty mówią same za siebie – ktoś zwyczajnie coś zrobił i tylko sam użytkownik urządzenia zna swoją motywację, choć i tu bywają wyjątki. Piszę, bazując na przykładzie bankomatów, ale swobodnie mogłoby to być ksero, winda czy inne powszechnie znane urządzenie. Bankomat po prostu wydaje się łączyć w sobie iele z alternatywnych zastosowań, których w tej skali trudno szukać u innych dobrodziejstw dostarczanych nam przez świat techniki, przeznaczonych do czynienia życia ludzkiego bardziej wygodnym (choć oczywiście to nie jedyny powód, dla którego urządzenia techniczne znajdują swoje miejsce we współczesnym świecie). Nie zapominaj, proszę, Drogi Czytelniku, że to, co czytasz, to nadal tylko fikcja literacka. Ale czy tak odległa od rzeczywistości…?

Powszechnie znane i czasem uwieczniane przez wybitnych reżyserów są sceny seksu w przebieralniach sklepowych czy kabinach windowych. Może się zdawać, że kinematografia jest swego rodzaju trendsetterem co do miejsc, w których miłosne doznania stają się wyraźniejsze i doskonalsze. Chyba każdy słyszał również o przypadkach instalowania ukrytych kamer w różnych miejscach, gdzie oczekiwana jest prywatność, i za każdym razem prasa czerpie niesłychaną przyjemność z tego typu sytuacji, gdy tylko sprawa wyjdzie na jaw. Temat ukrytych kamer jest niezmiernie ciekawy, ale dziś nie to będzie przedmiotem zainteresowania naszego bezpiecznika. Poprzestańmy w tym miejscu jedynie na przestrodze zarówno dla tych, którzy instalują ukryte kamery, jak i dla tych, którzy, czerpiąc inspirację ze sztuki filmowej, mogą przez tego typu kamerę być zaobserwowani i uwiecznieni, dla uciechy innych. Ciekawym zjawiskiem wydaje się to, że ludzie potrafią zapomnieć o istnieniu kamery, która wcale nie jest ukrywana przed ich wzrokiem, a następnie bywają ciężko zaskoczeni, oglądając siebie w roli głównej w trakcie przeglądania materiału na okoliczność różnego rodzaju postępowań (wliczając w to postępowania wyjaśniające we własnych organizacjach, ale również i w postępowaniach karnych). Szczęśliwi ci, którzy w ogóle nie wiedzą, że ktoś ogląda ich przednią zabawę, a samo nagranie nigdy nie ujrzało światła dziennego. Jak mawia staropolskie przysłowie: „Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal”… OK, wiem, że to trochę naciągane użycie tego przysłowia, ale czy po głębszym namyśle naprawdę tu nie pasuje?

Dziś Janek zastanawiał się, na ile nagrania z systemów telewizji dozorowej kwalifikują się do sztuki filmowej, której reżyserem jest życie, operatorem sam system, a aktorami zwykli i niezwykli ludzie. Aktorzy w miłosnym uniesieniu są tak prawdziwi i naturalni, że zapominają o kamerach, powszechnie instalowanych w przedsionkach banków czy coraz częściej w kabinach windowych i innych paraintymnych lokalizacjach. Być może liczą na swego rodzaju efekt masowości, jak w chmurach komputerowych – jest tak wielu użytkowników, że kto i po co miałby oglądać akurat mnie, moje materiały lub obrazy na nich uwiecznione. Ponadto „miłość jest ślepa” i nie odnosi się to jedynie do czasowego braku zdolności dostrzeżenia wyraźnego obrazu partnera/ partnerki, ale również wszelkich fizycznych znaków ostrzegawczych, jak np. wielka naklejka z napisem: „Uwaga, obiekt monitorowany” z dużym obrazkiem przedstawiającym kamerę. Inną sprawą jest, że zanikająca umiejętność czytania ze zrozumieniem nie jest pochodną miłości, ale jeżeli połączymy ją z miłosną ślepotą, możemy zabrnąć w naprawdę niebezpieczne rejony rzeczywistości.

Janek okiem kamery widział już naprawdę wiele. Były tam sceny miłości i sceny brutalne. Począwszy od bandyty, który niemal wysadził się w powietrze, usiłując wypłacić pieniądze z bankomatu inną drogę niż powszechnie uznawana za właściwą, poprzez standardowo zakochane pary zgłębiające wzajemnie tajniki własnych ciał czy tańczących nago pracowników świętujących swoje sukcesy, skończywszy na samogwałtach i nieskutecznej próbie zapłodnienia bankomatu. Możesz sobie zadawać pytanie, co skłoniło akurat dziś Janka do tego typu przemyśleń? Oczywiście było to spowodowane kolejnym incydentem, z którym przyszło mu się zmierzyć…

– Panie Janku, Ania mówi. – Bezpiecznik bez trudu rozpoznał głos szefowej jednej z placówek handlowych.

– A, witam serdecznie. W czym mogę pomóc?

– Mam pewien problem i nie wiem, jak to powiedzieć…

– Ależ, pani Aniu, bezpiecznik to prawie tak jak ksiądz, wiele widział i wiele słyszał, a większość z tego i tak objęta jest tajemnicą, więc najlepiej jak pani po prostu powie, o co chodzi… I można przeklinać, jeżeli to w czymś pomoże – dodał żartobliwie bezpiecznik.

– Jak pan wie, w naszym sklepie jest przedsionek otwarty przez całą dobę, bo stoi tam bankomat…

Szefowa placówki dość obrazowo przedstawiła problem, z trudem wypowiadając słowo „kupa”, definiowane w tym przypadku jako fekalia. Samo wspomnienie warstwy wizualnej, jak i zapachowej wyraźnie powodowało u niej odruch wymiotny, ale dzielnie przebrnęła przez literacki opis zastanej martwej przyrody (o ile słowo „martwa” wyczerpuje potencjalnie bogatą florę bakteryjną). Janek był nieco zaskoczony przedstawioną sytuacją w kontekście sugerowanej przez panią Anię osoby bezdomnej, jako hipotetycznego sprawcy, który to prawdopodobnie zorganizował sobie w tym miejscu toaletę. Powodem zdziwienia bezpiecznika był fakt, że zazwyczaj osoby bezdomne nie załatwiają potrzeb fizjologicznych w miejscu, w którym nocują. Jednak to, co bezpiecznika zaskoczyło najbardziej, to opis zdewastowanego bankomatu. Bezpiecznik wyobrażał sobie różne scenariusze: może to nie bezdomny, lecz ktoś, kogo „przycisnęło” i chwycił się ostatniej deski ratunku, która mimo podobnego efektu końcowego w istocie nie była deską klozetową… Może to robota kogoś, kto nosi miano niezadowolonego klienta i postanowił w symboliczny sposób udzielić odpowiedzi na pytania służące ocenie satysfakcji ze świadczonych przez firmę usług… Trudno powiedzieć i jedyna możliwość oceny sytuacji to przegląd zapisu wideo. Tak czy siak, było pewne, że nagranie trzeba będzie zabezpieczyć z uwagi na w zględnie dużą stratę w mieniu i konieczność zgłoszenia tego faktu na policję.

– Pani Aniu, rozumiem pani zniesmaczenie sytuacją i jej wpływ zarówno na klientów, wizerunek firmy, jak i panią. Bardzo proszę zorganizować usunięcie odchodów i zgłosić uszkodzenie bankomatu na policję. Proszę również, by jakoś, choćby prowizorycznie, oddzielić przestrzeń z bankomatem, tak by klienci nie mogli się do niego zbliżyć i go dotykać. Ja ze swojej strony powiadomię właściciela bankomatu i przeglądnę nagrania, a potem zadzwonię do pani i zastanowimy się, co robić dalej.

Bezpiecznik połączył się zdalnie z urządzeniem rejestrującym obraz z zainstalowanych w placówce kamer i pobrał materiał uwieczniający wnętrze pomieszczenia z bankomatem, z całej nocy, a właściwie od zamknięcia do otwarcia dla klientów. Zgrywanie nie trwało długo, bo z jednej strony łącze było dość przyzwoite, a z drugiej zaimplementowana funkcja rejestracji obrazu z detekcji ruchu znacząco zmniejszyła wielkość nagrania w stosunku do potencjalnego nagrywania w sposób ciągły całej nocy. Już po zalogowaniu się do urządzenia Janek zauważył na graficznym interfejsie przedstawiającym rozłożenie nagrania na osi czasu, że proces zgrywania nie zajmie dużo czasu i właściwie już na tym etapie mógł zacząć przewidywać, kiedy rozegrała się właściwa akcja filmu.

Zaraz po zgraniu materiału Janek przystąpił do oglądania tego, co zostało zarejestrowane i ze swoistym uśmiechem wspomniał sobie sytuację, w której jego własny szef, doceniając jego wkład w sztukę filmową, podarował mu kubek popcornu i butelkę bezalkoholowego napoju o brunatnej barwie, z ekstremalnie wysoką zawartością cukru; napoju, który przez niektórych „złośliwców” zwany jest odrdzewiaczem. Początek filmu był dość prozaiczny, można nawet zaryzykować stwierdzenie, że był nudny i przydługawy, a co za tym idzie – przyszło bezpiecznikowi chwilę poczekać, nim zawiązała się właściwa akcja. Do przedsionka sklepu wchodzi mężczyzna, którego ubranie, pakunki i zachowanie wskazują na jego bezdomność. Z jednej z przyniesionych ze sobą toreb wyjmuje śpiwór i mości sobie posłanie w przestrzeni pomiędzy bankomatem a kaloryferem. Gość cieszył się spokojnym snem przez kilka godzin. Ze snu wybił go jednak brutalny kop jednego z dwóch mężczyzn, którzy tuż przed świtem zjawili się w tym miejscu. Na nagraniu można było zauważyć, że owi mężczyźni byli pod wpływem alkoholu lub innej substancji chemicznej, na co wskazywały ich problemy z koordynacją ruchową. Bezdomny otrzymał jeszcze kilka solidnych kopnięć, nim zdążył pozbierać swój dobytek i salwować się ucieczką z miejsca, gdzie jeszcze przed chwilą tak dobrze mu się spało. Mężczyźni, dumni ze swojej wiktorii nad bezdomnym przeciwnikiem, mogli już spokojnie zająć się zaspakajaniem swoich potrzeb, choć były one inne dla każdego z nich. Wyższy miał potrzeby finansowe. Włożył kartę do bankomatu i usiłował wypłacić pieniądze. Niższy, a zarazem bardziej agresywny, miał potrzeby fizjologiczne i w czasie, gdy jego kompan usiłował dostać się do swoich funduszy, on sam ściągną spodnie i przyjmując tak zwaną pozycję „na narciarza”, oddał się powszechnie znanej czynności fizjologicznej. Co ciekawe, czynność ta trwała znacząco krócej niż wypłata pieniędzy drugiego z kompanów. „Fizjolog” zaczął się trochę niecierpliwić, gdyż „finansista” wyraźnie nie mógł znaleźć wspólnego języka z bankomatem, który konsekwentnie odmawiał współpracy. Po pewnym czasie bezowocnego dialogu między człowiekiem a maszyną, która zdawała się nic sobie nie robić z finansowych potrzeb klienta, odmówiła dalszej współpracy i zatrzymała kartę „biedaka”. Co było robić…? „Finansiście” puściły nerwy i zaczął próbować bardziej siłowych metod mających zachęcić maszynę do współpracy. Najpierw kilka kopniaków, potem próby potrząsania… wszystko na próżno – maszyna nieugięta i zdania nie zmienia. Mogło się zdawać, że po wygranej z bezdomnym mężczyźni będą musieli przełknąć gorycz porażki z maszyną. „Poddali się” – pomyślał bezpiecznik, widząc mężczyzn opuszczających pomieszczenie. Nic bardziej mylnego. Panowie wyszli, by się przegrupować i dozbroić. Po kilku minutach wrócili, wyposażeni w kawałek ławki i uliczny śmietnik. Uderzyli na bankomat ze zdwojoną siłą. Okładali go bez litości, nie patrząc, po czym biją, aż z sił opadli. Bankomat, choć odniósł szereg ciężkich obrażeń, nie ugiął się przed brutalnością napastników i nie wydał ani kasy, ani karty. Mężczyźni wreszcie pojęli, że nic tym razem nie wskórają, więc jeszcze ostatni kop na pożegnanie i koniec sceny. Wyszli, pozostawiając maszynę w stanie krytycznym.

Kombinacja alkoholu i karty płatniczej nigdy nie jest niczym dobrym. Bezpiecznik był już wcześniej zaangażowany w kwestie wyjaśniania spraw, gdy pijany klient z uwagi na brak koordynacji ruchowej i wzrokowej oddawał swoją kartę płatniczą pani, której winien był pieniądze za usługi poprawiające jego kondycję psychofizyczną, i prosił, by sama pobrała należną kwotę z bankomatu, bo on jakoś nie może we właściwe guziki trafić. Było też wiele spraw, gdzie ludzie płacili kartą na dobrze podlewanych imprezach, nie patrząc na kwoty wyświetlane przez terminal płatniczy albo w ogóle nie widząc terminala czy własnej karty. Przykłady można by mnożyć, ale lekcje używania karty po pijaku przeważnie były kosztowne. Tak też było i w tym przypadku. To, że bankomat nie rozmawiał z podchmielonym klientem, tak jakby ten tego oczekiwał, nie oznaczało, że urządzenie nie działało wcale. Wręcz przeciwnie, działało na tyle dobrze, by przesłać informacje o numerze karty do systemu operatora za każdym razem, gdy natarczywy klient próbował dokonać transakcji. Janek po oglądnięciu krótkometrażowego filmu z gatunku kryminalno-obyczajowego wykonał kilka telefonów i wysłał kilka e-maili. Ostatni telefon był do szefowej placówki, której streścił przebieg wydarzeń z feralnej nocy i nakreślił kolejne kroki. W odpowiedzi dowiedział się, że grupa techników policyjnych jest na miejscu. Bezpiecznik poprosił, by pani Ania odtworzyła policji nagranie i by przekazała słuchawkę jednemu z funkcjonariuszy. Obaj panowie przedstawili się sobie wzajemnie, a Janek zaczął wyjaśniać cel rozmowy.

– Jeżeli mógłbym coś zaproponować, by ułatwić panom pracę, to prosiłbym, by panowie udali się z szefową placówki, a ona pokaże wam nagrania ze zdarzenia. Sam już to widziałem i mogę powiedzieć, że prócz dwójki sprawców i jednego bezdomnego nikt bankomatu nie dotykał dzisiejszej nocy, a miejsca, w których był pieszczotliwie dotykany, są dość wyraźnie widoczne na nagraniu.

– A to dziękuję za podpowiedź – odpowiedział policjant. – Bo szczerze, to mieliśmy sobie odpuścić zbieranie odcisków. Wie pan, jak jest z bankomatami i liczbą osób, które je dotykają. Mnóstwo roboty, która raczej nic do sprawy nie wnosi.

– Rozumiem i właśnie dlatego prosiłem o rozmowę z panem. Oczywiście nie mogę powiedzieć, czy to, co znajdziecie, będzie się do czegoś nadawało, ale przynajmniej będziecie widzieć, gdzie szukać i może oszczędzi wam to trochę pracy.

– Jasne. Dziękuję, ale przy okazji, jak już z panem rozmawiam… jak możemy najszybciej uzyskać kopię nagrania?

– Samo nagranie zobaczycie zaraz po tym, jak skończymy rozmawiać. Szefowa wie, co robić. Natomiast płytkę z nagraniem będziecie mogli odebrać za kilka godzin w placówce. Szefowa do was zadzwoni, jak będzie gotowa do przekazania materiału, ale proszę nie zapomnieć o protokole zatrzymania rzeczy. Rozumie pan z pewnością, że musimy mieć podkładkę na to, że nie rozdajemy nagrań na lewo i prawo.

Bezpiecznik poinformował również, że za kilka minut będzie posiadał numer karty, która była użyta przez jednego ze sprawców, i że choć nie ma pewności, czy posługiwał się on własną kartą, czy na przykład „pożyczoną”, to oczywiście w ramach zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa przekażą wszelkie dane związane ze sprawą. Następnie bezpiecznik wyjaśnił jeszcze pani Ani, co ma zrobić, gdy otrzyma do ręki płytę z nagraniem.

Zgodnie z informacją otrzymaną od operatora transakcje były odrzucane z uwagi na błędny PIN, co może potwierdzać teorię, że nie tylko miłość jest przyczyną zaburzeń wzroku, bo i alkohol odgrywa w procesie czasowej ślepoty swoją rolę. Nie było zatem problemu z ustaleniem banku, który kartę wydał, a co za tym idzie – i samego właściciela karty, choć tu proces był nieco bardziej skomplikowany. Dzięki temu jeden z głównych bohaterów oprócz bólu głowy o poranku musiał się zmierzyć z popołudniową wizytą dwóch funkcjonariuszy policji. Nie trzeba chyba wspominać, że bankomat jest dość kosztownym urządzeniem, a więc i koszty jego leczenia po licznych obrażeniach, których doznał, do najtańszych nie należały. Organom ścigania zostało jeszcze do rozstrzygnięcia, co z kompanem posiadacza karty i całokształtem ich zachowania, wliczając pobicie bezdomnego, ale to już inna historia.

Źródło: SEC&AS, wydanie 2/2018, s. 112

Powiązane

Inteligentne przejście dla pieszych w Polsce

09.08.2017

Bariery przeciwtaranowe. Techniki montażu pachołków

11.07.2017

Popularne

Zrób to sam. Kamera termowizyjna Część II
26.02.2018
Kamera termowizyjna. Część I
15.01.2018
Cz. 1. Jednostki miar wielkości fizycznych – układ jednostek SI i nie tylko.
13.09.2018

Sec&As

COPYRIGHT © 2017 RIPOSTA. WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE. PROJEKT I REALIZACJA: RIPOSTA